Jak Goa syn dziedzicem został
%no_logo%  %/no_logo%
<{block}>
<{link}>
<{text}>
<{host}>
|
<{/block}>
|
W miarę jak przybywało ludności, mnożyły się też i siedziby ludzkie; nie wystarczało wtenczas już i zwierza w lesie i polan pod uprawę zbóż. Karczowali więc ludzie odwieczne bory, aby rolę użyć pod zasiewy. Odwykł człowiek powoli od lasu, nastawiony był teraz prawie wyłącznie na uprawę roli. Ten sam las, który do niedawna był mu tak drogi i święty, stał się dla niego wrogiem groźnym i niebezpiecznym. Pozostał w nim bowiem dziki zwierz drapieżny, który nie tępiony przez nikogo rozwielmożnił się w szybkim tempie. Zwierz ten
dziki i żarłoczny dla braku dostatecznego pożywienia w lesie czyhał ustawicznie na trzodę biedzącego się wieśniaka siejąc w niej nieraz straszne spustoszenie, nie szczędząc przy nadarzającej się okazji nawet i ludzi.

Rawicz
Wydarzyło się w jednym roku, że do olbrzymich borów północno-zachodniej części dzisiejszego powiatu rawickiego zawitał niezwykle wielki, dziki i krwiożerczy niedźwiedź, który w całej tej okolicy grasował strasznie. Była to bestia niezwykła i dlatego, że zasmakowawszy widocznie kiedyś krwi ludzkiej, polowała tylko na ludzi, a krwiożerczości jej nie było granic, ani końca. Biedny, strasznie doświadczony ludek przechodził z tego powodu piekielne wprost tortury, a co gorzej, że prawdziwy ten bicz boży grasował w tej okolicy już kilka lat. To też niesłusznie ludzie ci otrzymali od innych nazwę "Bojanowkich".
dalej >>>

Rawicz